Minęło kilka tygodni od wyjazdy Rony do Francji. Dziewczyna zatrzymała się u swojej dawnej przyjaciółki z liceum - Sary. Była to niska ciemna blond dziewczyna o kręconych włosach i ciemnawej cerze:
Na zegarze czerwonowłosej właśnie wybiła godzina 10-ta. Budzik zaczął podskakiwać jak małe dziecko na piłce. Leniwie wyciągnęła rękę spod cieplutkiej pościeli i wyłączyła brzęczące urządzenie:
- Weronika śniadanie!!! - z kuchni dało się usłyszeć głośny krzyk Sary - Wstawaj albo sama sobie będziesz robić! - to był szantaż przynajmniej tak wyglądało to z punktu widzenia Rony. Perspektywa robienia samej sobie śniadania przerażała ją. Nigdy nie była w tej dziedzinie życia dobra, więc nie czekając dłużej wstała z przytulnego legowiska, zarzuciła na ramiona szlafrok który wisiał na krześle koło łózka i skierowała się w stronę kuchni.
- Znowu naleśniki? - spytała z grymasem na twarzy czerwonowłosa.
- Jak nie pasuje to możesz sama coś innego ugotować mi się nie chce. - podsumowała niezadowolenie koleżanki Sara. Moze nie była mistrzem w gotowaniu ale jej potrawy dało się zjeść.
- No już spokojnie dawaj je tu bo jestem strasznie głodna. - odpowiedziała w znacznie lepszym humorze Weronika.
Po chwili obie dziewczyny siedziały przy stole jedząc przekładane serem naleśniki w polewie czekoladowej. Ale w połowie jedzenia 4 naleśnika Weronice zrobiło się niedobrze i wybiegła do toalety. Sara nawet w sporej odległości od ubikacji słyszała co dzieje się u ubikacji.
- Pomóc ci. - spytała stojąc przed lekko uchylonymi drzwiami toalety.
- Juź mi lepiej, fajnie że pytasz jak się czuje. - odpowiedziała sarkastycznie Rona siedząca na zimnych kafelkach ubikacji.
- Wymiotowałaś? Al.... - nie skończyła swojej wypowiedz, gdyż przerwała ją Rona
- Nie, tańczyłam rock'n'drolla ale się zmęczyłam i dlatego siedzę.
- Hahaha bardzo zabawne a tak na poważnie, moje jedzenie jest aż tak nie dobre? Jak nie pasują ci naleśniki to mogę od jutra robić jajecznicę na śniadanie.
- Wątpie, ej... chwila który dzisiaj mamy?
- 21 października a co? Ej bo ty chyba nie myślisz, że..... - nie skończyła bo zobaczyła łzy w oczach przyjaciółki. - Chwilka, moment tu za rogiem jest apteka kupie test i sprawdzimy. Chwilę potem brunetka stała nad czerwonowłosą:
- Masz i siusiaj. - powiedziała podając małe pudełko koleżance. Parę minut potem Rona wyszła z łazienki.
- Ile trzeba czekać? - spytała jasna blondynka.
- 5 minut.
- Więc czas start. - odpowiedziała włączając alarm w telefonie na 5 minut.
- I jak? - spytała brunetka zaraz po tym jak jej telefon zaczął dzwonić.
- Sara... - wbiegła cała zapłakana z łazienki Rona wpadając od razu w ramiona koleżanki - Ja....
Tymczasem u piątki przyjaciół trochę się zmieniło. Ola i Dominik się pogodzili i wyjaśnili sobie wszystko ale nie zostali parą tylko utrzymują kontakty czystko przyjacielskie. Natomiast u Filipa i Karoliny rozpalił się płomień miłości. U Marcina nie było niestety tak kolorowo jak u reszty bo nie wybudził się nadal ze śpiączki po wypadku samochodowym. Ale wracając do naszych gołąbków to jechali samochodem i rozmawiali:
- Dzisiaj cały dzień spędzimy na zakupach. Ledwo wróciliśmy z pierwszych zakupów, a teraz jedziemy na następne - narzekał Filip
- Ale te to tylko takie małe. Poza tym ty lubisz kupować żywność. Potem jeszcze podjedziemy pod wypożyczalnie filmów, muszę jakąś komedię romantyczną wypożyczyć - przedstawiła mu plan na popołudnie Karolina
- Komedię romantyczną? Nie możecie jakiegoś horroru? Albo kreskówki? Wiesz, kreskówki są pouczające i takie wzruszające. Ostatnio Miki wyznał miłość tej drugiej Myszce, hmm… jak ona miała? -blondyn chwilę się zastanowił. -Nie, nie przypomnę sobie. Ale wracając do tematu, to aż się popłakałem. To było takie wzruszające i romantyczne -chłopak pociągnął nosem. -Zaraz znowu się rozkleję.
- Uważaj na drogę -powiedziała dziewczyna wycierając łzy.
- Też uważasz, że to było takie cudowne? Wzruszyłaś się… Widzisz, jesteśmy do siebie podobni. Ale gdybyś ty to widziała…
- Nie płaczę ze wzruszenia, ale ze śmiechu.
- Jak możesz… Jesteś nieczuła. Nie obchodzi cię szczęście tych dwoje, zakochanych w sobie bez pamięci i tak romantycznych, ślicznych, myszek. Zawiodłem się na tobie, Karolino… -powiedział poważnym i pełnym żalu tonem, na co czarnulka wybuchnęła jeszcze większym śmiechem.
- Filip... wariacie -mówiła, śmiejąc się -przestań, bo umrę tu ze śmiechu.
- Nie widzę w tym nic zabawnego, moja droga.
Mai nic nie odpowiedziała na ostatnie słowa chłopaka, tylko zakryła twarz dłońmi i cicho chichotała.
I jest jak pisałam dodaję w niedziele. Mam nadzieję źe jako tako wyszedł bo mi jakoś się nie podoba no ale jak obiecałam tak dodaję. Miłej nocy :*
niedziela, 22 lutego 2015
piątek, 20 lutego 2015
10.Chłopak?!
- Jak się czujesz kochanie? Boli cię coś? To coś poważnego?- od samego progu z tysiącem pytań na minutę wpadła do sali Monika. Na sobie miała skąpą spódniczkę do połowy ud i przymała kurteczkę. Prawa rękę miała owiniętą bandażem a nad prawym okiem można było dostrzec mały opatrunek.
- Co ty tu robisz do jasnej cholery? Skąd się tu wzięłaś?
- Ooo kogo moje piękne oczy widzą we własnej osobie Ronita, a co ty tu robisz? - z udawanym zdziwieniem od powiedziała Ronie Monika
- Ja spytałam się jako pierwsza, więc..?
- Uparta jak kiedyś no ale już, tak więc przyszłam tu do swojego chłopaka zobaczyć czy nic mu się nie stało a ty?
- Chłopaka?!
- No tak Marcinek jest moim chłopakiem to nie wiedziałaś, ojjjj jesteś do tyłu z wiadomościami moja droga. My już myślimy o ślubie, psie, dużym domie na przedmieściach a później to może i dzieci? - spytała samą siebie Monika.
- Aha czyli jesteście razem, a od kiedy jeśli można wiedzieć? - spytała z ponurą miną Weronika
- Długoooo - skłamała wysoka brunetka
- ,,Czyli jak my poszliśmy razem do łóżka to oni byli parą, jaką ja byłam idiotką, że dałam się tak omamić'' - skarciła siebie w myślach Rona i czym prędzej wybiegła z sali kierując się do swojego hotelowego pokoju by jak najszybciej spakować walizkę. Chciała wyjechać i zapomnieć o wszystkim. Czy jej się uda? Może spotka kogoś kto wywróci jej życie o 180'?
W tym samym czasie gdy Weronika jechała cała zapłakana taksówką do hotelu w szpitalu dumna z siebie Monika siedziała u boku ukochanego, a reszta ekipy siedział w szpitalnym bufecie rozmawiając o tym co miało miejsce kilka minut temu w sali Marcina:
- To nie do pomyślenia on nie byłby do tego zdolny znam go od dziecka i powiem wam prawdę, on pierwszy raz się zakochał i to niemożliwe żeby był chłopakiem tej tej jak jej tam.... - zamyślił się na chwilę Dominik - Moniki czy jak jej tam.
- Choć jestem na ciebie wścieła ale przyznaje ci racje. Kiedyś Marcin mi się zwierzał ze swoich uczuć i powiem wam że to były szczere słowa a gdyby je spisać to mogłoby być z tego niezłe romansidło. - zaśmiała się przez chwilę Ola.
- Ale co z Roną? - spytała Karolina siedząca na kolanach Filipa.
- Wiewióra musi trochę ochłonąć i wszystko przemyśleć, poukładać. Dajmy jej trochę czasu. - odpowiedział czarnulce blondyn.
Gdy czwórka przyjaciół siedziała przy stoliku dyskutując o różnych sprawach Weronika pakując swoją walizkę wspominała wszystkie wspomnienia z Marcinem zaczynając od zwykłego potrącenia się na korytarzu przez ich wspólne noce a kończąc na słowach Moniki. Jak mogła być kiedyś tak głupia by się z nią przyjaźnić? Sama tego nie mogła pojąć. Gdy spakowała ostatni swoją bluzkę do walizki napisała 3 listy i udała się do taksówki. Po 20 minutach dotarła na lotnisko, kupiła bilet i czekała na samolot który miał ją przetransportować do nowego, lepszego świata. Ale czy tak będzie? Czy pojawi się ktoś a może coś co zmieni jej decyzję i jednak wróci? A może już nigdy nie zawita na stare śmieci? Czas pokaże.......
Długo pisałam ale jakoś nie miałam weny kolejny będzie w sobote albo później. Sama nie wiem i jeszcze raz przepraszam źe tak późno :(
- Co ty tu robisz do jasnej cholery? Skąd się tu wzięłaś?
- Ooo kogo moje piękne oczy widzą we własnej osobie Ronita, a co ty tu robisz? - z udawanym zdziwieniem od powiedziała Ronie Monika
- Ja spytałam się jako pierwsza, więc..?
- Uparta jak kiedyś no ale już, tak więc przyszłam tu do swojego chłopaka zobaczyć czy nic mu się nie stało a ty?
- Chłopaka?!
- No tak Marcinek jest moim chłopakiem to nie wiedziałaś, ojjjj jesteś do tyłu z wiadomościami moja droga. My już myślimy o ślubie, psie, dużym domie na przedmieściach a później to może i dzieci? - spytała samą siebie Monika.
- Aha czyli jesteście razem, a od kiedy jeśli można wiedzieć? - spytała z ponurą miną Weronika
- Długoooo - skłamała wysoka brunetka
- ,,Czyli jak my poszliśmy razem do łóżka to oni byli parą, jaką ja byłam idiotką, że dałam się tak omamić'' - skarciła siebie w myślach Rona i czym prędzej wybiegła z sali kierując się do swojego hotelowego pokoju by jak najszybciej spakować walizkę. Chciała wyjechać i zapomnieć o wszystkim. Czy jej się uda? Może spotka kogoś kto wywróci jej życie o 180'?
W tym samym czasie gdy Weronika jechała cała zapłakana taksówką do hotelu w szpitalu dumna z siebie Monika siedziała u boku ukochanego, a reszta ekipy siedział w szpitalnym bufecie rozmawiając o tym co miało miejsce kilka minut temu w sali Marcina:
- To nie do pomyślenia on nie byłby do tego zdolny znam go od dziecka i powiem wam prawdę, on pierwszy raz się zakochał i to niemożliwe żeby był chłopakiem tej tej jak jej tam.... - zamyślił się na chwilę Dominik - Moniki czy jak jej tam.
- Choć jestem na ciebie wścieła ale przyznaje ci racje. Kiedyś Marcin mi się zwierzał ze swoich uczuć i powiem wam że to były szczere słowa a gdyby je spisać to mogłoby być z tego niezłe romansidło. - zaśmiała się przez chwilę Ola.
- Ale co z Roną? - spytała Karolina siedząca na kolanach Filipa.
- Wiewióra musi trochę ochłonąć i wszystko przemyśleć, poukładać. Dajmy jej trochę czasu. - odpowiedział czarnulce blondyn.
Gdy czwórka przyjaciół siedziała przy stoliku dyskutując o różnych sprawach Weronika pakując swoją walizkę wspominała wszystkie wspomnienia z Marcinem zaczynając od zwykłego potrącenia się na korytarzu przez ich wspólne noce a kończąc na słowach Moniki. Jak mogła być kiedyś tak głupia by się z nią przyjaźnić? Sama tego nie mogła pojąć. Gdy spakowała ostatni swoją bluzkę do walizki napisała 3 listy i udała się do taksówki. Po 20 minutach dotarła na lotnisko, kupiła bilet i czekała na samolot który miał ją przetransportować do nowego, lepszego świata. Ale czy tak będzie? Czy pojawi się ktoś a może coś co zmieni jej decyzję i jednak wróci? A może już nigdy nie zawita na stare śmieci? Czas pokaże.......
Długo pisałam ale jakoś nie miałam weny kolejny będzie w sobote albo później. Sama nie wiem i jeszcze raz przepraszam źe tak późno :(
środa, 4 lutego 2015
9.Jak to się stało?
Kilka dni po wspólnej nocy Rony i Marcina:
- Jak mogłeś?! Leć do tej blond szmaty jak ona ci bardziej odpowiada!! -od samego rana po całym pokoju krzyczała dziwewczyna.
- Ale to nie było tak na co to wyglądało - usprawiedliwiał się z kazdym razem brunet
- Wiem co widziałam nie jestm głupia!!!! Mam cię dość po urodzinach Weroniki było nam wspaniale na plazy a ty to po prostu spieprzyłeś! Jak mogłeś draniu zaufałam ci, oddałam ci się a ty mnie tak potraktowałeś?! Jak mogłeś ??!!!- krzyczała biegając po całym pokoju i wymachując rękami we wszystkie strony.
- Ale jaa jej w ogóle nie znam. - przerwała wypowiedź blondynki Dominik - Powiedziała ze jest je nie dobrze to zaprowadziłem ją do ubijkacji i ona tam wtedy się rzuciła na mnie, rozdarła mi koszule i zaczęła ściągać spodnie gdy ty wyszłaś z kabiny. Ja nie wiedziałem co się dzieje. Ta dziewczyna chciała mnie zgwałcić.
- Mała blodynka chciała...- nie dokończyła słysząc dzwonek swojego telefonu- ,,Jak to? Gdzie? Ok juz jedziemy'' . -gdy skoczyła łzy w jej oczach zaczynały spływać po jej rumianych policzkach .
- Co się stało? - spytał brunet
- Marcin jest w stanie krytycznym w szpitalu. On umiera, mój kuzyn umiera!! - krzyczała dławiąc się łzami. Jej słowa wywołały szok u Dominika. Jak to jego najlepszy przyjaciel, brat umiera. Miałby go juz więcej nie zobaczyć? Nie usłyszeć jego odzywek? Jak wyglądałoby jego zycie bez powiernika którym był co ja mówie jest Marcin. On nie moze zginąć! - Te i inne pytania przeplatały się przez głowe Dominika. Ich pierwsze spotkanie, wygłupy, podglądanie dziewczyn w szatni, wysadzanie w powietrze róznych rzeczy no i to ostatnie- ich kłótnia o to jak potraktował Olę. załował słów których wtedy uźył, chciałby cofnąć czas ale nie moźna. Jedyne czego teraz chciał to zobaczyć swojego przyjaciela. I podąźył za tą myślą łapiąc zapłakaną Olę i biegnąc z nią w kierunku samochodu. Jechał ja pirat drogowy nie zwarzał na zadne znaki czy drogowskazy teraz liczyło się dla niego tylko jedno - jego przyjaciel. Blondynka siedząca obok ledwie wytrzymywała. Nie dość ze jej kuzyn lezy w cięźkim stanie w szpitalu to na dodatek bała się o swoje zycie. Pierwszy raz w zyciu widziała Dominika w takim stanie. Po kilku minutach samochód stał zaparkowany na szpitalnym parkingu a ,,para'' biegła w kierunku rejestracji. Starsza kobieta w okolicach 40-stki ubrana w biały słuzbowy fartuch lekko zachrypniętym głosem pokierowała młodych do sali nr7. Na krzesłach przed salą nie było nikogo:
- Pewnie są w środku, chodź. - szepnął do Oli brunet.
Po chwili oboje stali w środku sali. Oprócz nich byli tam jeszcze Karolina, Filip, Rona i oczywiście Marcin. Chłopak leźał w łózku podłączony do wielu kabelków i wielkiej pikającej maszyny. Obok niego na krześle cała zapłakana siedziała Rona a obok okna stała brunetka wtulająca się w tors Filipa mocząc mu śnieźnobiałą koszulkę swoimi łzami zmieszanymi z tuszem do rzęs.
- Jak to się stało? - spytała cicho blondynka opierając się o ścianę?
- Bo on... - zaczęła tłumaczyć Rona...
Przepraszam z góry za błędy ale klawiatura mi szwankuje. Rozdział pisany dla Moniki Nieważne (mam nadzieję ze jednak napiszesz szybciej). zdj włosów dodam przy następnym rozdziale bo kamerka mi się zepsuła. Kolejny moze juź nie długo i tu jest do was pytanie: Marcin ma zyć czy nie? Odpowiedzi proszę zostawiać w komentarzach :) Miłej nocy.
- Jak mogłeś?! Leć do tej blond szmaty jak ona ci bardziej odpowiada!! -od samego rana po całym pokoju krzyczała dziwewczyna.
- Ale to nie było tak na co to wyglądało - usprawiedliwiał się z kazdym razem brunet
- Wiem co widziałam nie jestm głupia!!!! Mam cię dość po urodzinach Weroniki było nam wspaniale na plazy a ty to po prostu spieprzyłeś! Jak mogłeś draniu zaufałam ci, oddałam ci się a ty mnie tak potraktowałeś?! Jak mogłeś ??!!!- krzyczała biegając po całym pokoju i wymachując rękami we wszystkie strony.
- Ale jaa jej w ogóle nie znam. - przerwała wypowiedź blondynki Dominik - Powiedziała ze jest je nie dobrze to zaprowadziłem ją do ubijkacji i ona tam wtedy się rzuciła na mnie, rozdarła mi koszule i zaczęła ściągać spodnie gdy ty wyszłaś z kabiny. Ja nie wiedziałem co się dzieje. Ta dziewczyna chciała mnie zgwałcić.
- Mała blodynka chciała...- nie dokończyła słysząc dzwonek swojego telefonu- ,,Jak to? Gdzie? Ok juz jedziemy'' . -gdy skoczyła łzy w jej oczach zaczynały spływać po jej rumianych policzkach .
- Co się stało? - spytał brunet
- Marcin jest w stanie krytycznym w szpitalu. On umiera, mój kuzyn umiera!! - krzyczała dławiąc się łzami. Jej słowa wywołały szok u Dominika. Jak to jego najlepszy przyjaciel, brat umiera. Miałby go juz więcej nie zobaczyć? Nie usłyszeć jego odzywek? Jak wyglądałoby jego zycie bez powiernika którym był co ja mówie jest Marcin. On nie moze zginąć! - Te i inne pytania przeplatały się przez głowe Dominika. Ich pierwsze spotkanie, wygłupy, podglądanie dziewczyn w szatni, wysadzanie w powietrze róznych rzeczy no i to ostatnie- ich kłótnia o to jak potraktował Olę. załował słów których wtedy uźył, chciałby cofnąć czas ale nie moźna. Jedyne czego teraz chciał to zobaczyć swojego przyjaciela. I podąźył za tą myślą łapiąc zapłakaną Olę i biegnąc z nią w kierunku samochodu. Jechał ja pirat drogowy nie zwarzał na zadne znaki czy drogowskazy teraz liczyło się dla niego tylko jedno - jego przyjaciel. Blondynka siedząca obok ledwie wytrzymywała. Nie dość ze jej kuzyn lezy w cięźkim stanie w szpitalu to na dodatek bała się o swoje zycie. Pierwszy raz w zyciu widziała Dominika w takim stanie. Po kilku minutach samochód stał zaparkowany na szpitalnym parkingu a ,,para'' biegła w kierunku rejestracji. Starsza kobieta w okolicach 40-stki ubrana w biały słuzbowy fartuch lekko zachrypniętym głosem pokierowała młodych do sali nr7. Na krzesłach przed salą nie było nikogo:
- Pewnie są w środku, chodź. - szepnął do Oli brunet.
Po chwili oboje stali w środku sali. Oprócz nich byli tam jeszcze Karolina, Filip, Rona i oczywiście Marcin. Chłopak leźał w łózku podłączony do wielu kabelków i wielkiej pikającej maszyny. Obok niego na krześle cała zapłakana siedziała Rona a obok okna stała brunetka wtulająca się w tors Filipa mocząc mu śnieźnobiałą koszulkę swoimi łzami zmieszanymi z tuszem do rzęs.
- Jak to się stało? - spytała cicho blondynka opierając się o ścianę?
- Bo on... - zaczęła tłumaczyć Rona...
Przepraszam z góry za błędy ale klawiatura mi szwankuje. Rozdział pisany dla Moniki Nieważne (mam nadzieję ze jednak napiszesz szybciej). zdj włosów dodam przy następnym rozdziale bo kamerka mi się zepsuła. Kolejny moze juź nie długo i tu jest do was pytanie: Marcin ma zyć czy nie? Odpowiedzi proszę zostawiać w komentarzach :) Miłej nocy.
piątek, 30 stycznia 2015
8.Prezent
Na środku sali oświetlany przez świeczki tworzące w okół niego okrąg. Podeszła do niego wolnym krokiem, po chwili patrzenia się w jego oczy wyciągnął on zza pleców piękną czerwoną rózę i podarował jej wyszeptując tuź przy jej ustach
-Wszystkiego Najlepszego, prezent dostaniesz potem, a teraz JUŹ!!!!!!!!!!!!!!!! - krzyknął po czym gdzieś się ulotnił a na jego miejscu pojawili się znajomi ze szkoły.
Każdy składał jej zyczenia, jedni długie inni tylko mówili Wszystkiego Najlepszego i odchodźili. Rona jednynie odpowiadała krótkie ,,dziękuje'' i usiłowała znaleźć Marcina lecz na marne. Dochodziła godzina 00:00 na sale wjechał pięknie zdobiony, kilku piętrowy tort z którego po chwili wyskoczyła Ewelina:
- Kochana Najlepszego! - krzyknęła wychodząc z cukrowej przyjemności i biegnąc do Weroniki. Po chwili stały obie przytulone do siebie na środku sali. Gdy wszyscy zjedli tort i zabawa zaczęła się rozkręcać Rona nadal nie mogła znaleźć Marcina. Po tym jak na początku złozył jej zyczenia zniknął bez śladu.
- Chodź - usłyszała za plecami w pewnym momencie jego męski głos a na plecach poczuła dreszcze, nie czekając nawet chwili chwyciła jego dłoń i udali się razem w stronę wyjścia a następnie skręcili w stronę parku. - Abyś znalazła swoją drugą połówkę, aby on z tobą wytrzymywał, abyś się nie zmieniała i została taka jaką jesteś teraz, zebyś nigdy nie straciła tego swojego ciętego języczka i wszystkiego co najlepsze - powiedział Marcin przytulając do siebie Ronę i całując ją lekko w jej nosek. - A to dla ciebie - powiedział wyciągając zza siebie małe pudełeczko w którym był piękny naszyjnik:- Dziękuje - powiedziała Weronika - chodźmy do hotelu bo jestem padnięta.
- Dla ciebie wszystko. - powiedział biorą ją za rękę i udając się w stronę ich tymczasowego pokoju.
Gdy dotarli na miejsce pokoju panowała cisza.Marcin zamknął drzwi na klucz i oparł się o nie, spoglądając na dziewczynę, która powoli układała się na łóżku. Patrzyła na niego i czekała na ruch. Wolniutkim krokiem zbliżał się do niej, a odległość między ich napalonymi ciałami zmniejszała się z każdą sekundą. Ściągnął marynarkę, rzucając ją za siebie. Rozluźnił krawat, również pozbywając się go z szyi. Dulce uważnie go obserwowała, leżąc spokojnie na pościeli. On przykucnął tuż przed nią i delikatnymi ruchami zaczął odpinać jej błyszczące szpilki, zsuwając je wolniutko z nóżek. Drżała na każdy jego drobny nawet gest. Potem, drażniąc jej skórę, przejechał opuszkami palców po jej aksamitnej skórze, kierując się ku górze.Uśmiechnął się na twarzy, gdy westchnęła, unosząc piersi do góry.Obdarzając czule jej szyje pocałunkami, błądził rękami, po jej plecach.Jednym ruchem odsunął zamek sukienki, i nie przestając bawić się jej uchem, zsuwał ramiączka kreacji. Po chwili ukazała się przed nim w samej bieliźnie. Skąpym staniku i majteczkach. Wyciągnęła drżące rączki przed siebie i rozrywając jego koszulę, zaczęła delektować się ciepłem jego ciała. Zdarła z niego koszulę, a po chwili wstała i rzucając go na łóżko, nachyliła się nad nim rozpinając spodnie. Wtargnęła ręką do środka i krążąc chwilkę po jego pośladkach, jednym ruchem pozbyła się zbędnej części jego garderoby. Wdrapała się na niego i siadając okrakiem, rozpoczęła wędrówkę jej języka po klatce piersiowej chłopaka.On szamotał się w jej włosach, przyciągając ją do siebie mocniej.Zapalczywie wiła się jęzorem po całej przestrzeni jego ciała, pokonując całą klatę, aż po szyję. W końcu dotarła do upragnionych ust. Wtopiła się w nie, nieustannie zaciskając szpony w jego bujnych lokach.Zagryzła zębami jego dolną wargę i pociągnęła do siebie. Spojrzeli w swoje oczy. Marcin w jednej chwili znalazł się na niej. Począwszy od czubka nosa, całował każdy skrawek jej aksamitnego ciała. Z każdą sekundą był coraz niżej. Poprzez piersi i drgający brzuszek, dotarł do miejsca, które pragnął najbardziej w świecie. Jego wybawienia. Zębami wgryzł się w czarną koronkę, ciągnąc ją ku dołowi. Pomógł sobie rękami,a już po chwili mógł ją zobaczyć w całej okazałość.
- Jesteś piękna.. – szepnął, po czym łapczywie rzucił się do piszczenia jej intymnego miejsca. Potem zsunął swój język niżej, i jeszcze niżej,zaznaczając swój teren na jej nogach. Aż po same palce. Nie czekając długo wrócił do poprzedniego miejsca, które najbardziej mu się spodobało, tym bardziej, że czuł jak wzdryga się, gdy tylko dociera językiem w najciemniejsze zakamarki jej ciała. Jej oddech był tak szybki i ciężki, że słychać go było w całym pomieszczeniu. Gnając do góry, wyszukał dłońmi zapięcia od jej czarnego stanika, który był ostatnią przeszkodą, do zobaczenia jej cudownego ciała całkiem nagiego.Od dawna tego pragnął. Od chwili, kiedy ostatni raz mógł zaznać tego szczęścia kochając się z Roną w kuchni. Marcin czuł jak buzując w nim emocje. Jak całe pożądanie kumuluje się w jednym miejscu. Przebiegłymi ruchami uchwycił jej piersi, sprawiając, że jęknęła. Raz jeden, drugi i trzeci. Drapiąc paznokciami jego spocone ciało, starała się, by jeszcze bardziej pragnął jej, pragnął jej wnętrza. Dotarła dłońmi do jego bielizny i wślizgnęła się za nią. To, co tam wyczuła, przeszło jej najśmielsze oczekiwania. Nie zdawała sobie chyba nawet sprawy, co w tej chwili działo się w organizmie mężczyzny.
- Pragnę Cię.. – szepnął po raz kolejny.
- Zrób to.. teraz.. dłużej nie wytrzymam.. – westchnęła głęboko, czując jak jego bokserki schodzą z jego ciała. Rzucił nimi w kąt, po czym ujął jej wewnętrzną stronę ud i rozchylił je na tyle, by bez żądnego problemu dostać się do środka jej wnętrza. Układając się na jej piersiach, dotarł w końcu do środka. Przyciągnął ją bardziej do siebie,by poczuć jeszcze bardziej jej głębię. Połączyli się. Tworzyli jedność.Nie kończącej się przyjemności towarzyszyły dziwne jęki i ciężkie,uporczywie głośne oddechy. Wbiła pazury w jego niewinną skórę i zapiszczała, gdy między ich ciałami nie było już żadnej odległości.Przyciągnął ją tak bardzo do siebie, że straciła czucie w całym ciele.Gwałtownie podniósł ją do góry, a ona wychyliła się do tyłu. Znaleźli rytm swych spragnionych ciał. Rozkoszując się sobą nawzajem stali się najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Zmęczeni, wykończeni, spoceni,opadli bezradnie na zimną pościel. Ich ciała nadal płonęły. Nadzy,przytuli się do siebie, by na nowo poczuć wzajemne ciepło. W takiej pozycji zasnęli.
Rozdział pisany dla M Marzenie. Troche późno ale jest juź zabieram się za pisanie kolejnego. Włosy jednak ścięłam do ramion. 3 lata zapuszczania na marne ale odrosną :)
środa, 21 stycznia 2015
7.Rudzielec
Nadszeszła sobota. Poprzednie dni nie były zbytnio ciekawe bo cała grupa była na wycieczkach w muzeum i operze. Nie zby to ciekawe doświadczenie do nich ale jak Hitler powiedział to armia musiała iść za nim. Niespodzianka była gotowa. Budzik pokazywał godzinę 8:30. Po chwili w całej sypialni rozległ się dźwięk małego urządzenia. Spod pościeli wynurzyła się ręka bruneta. Na oślep szukał budzika. Jednak bez skutku. Postanowił poświęcić swój piękny sen o pięknej czerwonowłosej dziewczynie lezącej koło niego pod satynową pościelą:
- Gdzie on do cholerry jest?! Dzwoni i dzwoni a znaleźdź go nie mozna! - lamentował pod nosem na takiej głośności aby nie obudzić ślicznej dziewczyny lezącej u jego boku.
- Jest po mojej stronie. A jak chcesz mówić do siebie to idź przed lustro tam cie na pewno ktoś wysłucha. - powiedziała Rona przecierając oczy i wyłączając budzik.
- Jaka ty się zrzędliwa ostatnio zrobiłaś. - odpowiedział Marcin wstając z łózka i stając na przeciwko Rony w samych zielonych bokserkach w małe, słodkie rózowe misie bawiące się z niebieskimi świnkami.
- Co ty masz na tyłku?! - spytała zakrywając oczy Rona - Weź się zakryj czymś bo oślepnę! - mówiła a raczej nakazywała mu Rona
- Nie podoba się to twój problem ja ide do łazienki, siema.
- Debil! - krzyknęła Rona rzucając poduszką w zamknięte drzwi łazienki.
- Pudło, nie tym razem kochanie! - krzyknął przez zamknięte drzwi Marcin.
Po chwili do pokoju wpadła Ola w rózowej pizamie i Karolina w dresie:
- Wszystkiego co najlepsze, spełnienia marzeń i wszystkiego co sobie tylko w tej małej główce wymyślisz! - krzyczała blondynka wyciągając Ronę z łózka i biegając z nią po całym pokoju.
- Olka daj spokój bo mi ją zadusisz - gdy Weronika stała juz przed Karo ta zaczęła swoją przemowę - Aby ci się wszystko ułozyło, zebyś była szczęśliwa, zdrowa, dązyła do swoich marzeń, nigdy się nie zmieniała, miała te swoje teksty zawsze przy sobie, była ciągle uśmiechnięta, spotkała tego jedynego, mnie piła a więcej szalała. A to ode mnie - powiedziała podając Ronie małe pudełeczko w kształce prostokąta owinięte w niebieski papier. Jak się po chwili okazało był to pamiętnik:
- No właśnie z tych emocji zapomniałam o prezencie. To dla ciebie - powiedziała dając jej pudełko owinięte w fioletowy papier. Po rozpakowaniu okazało się to piękną sukienką:
- Wszystkiego najlepszego wiewióro - powiedzieli razem Filip i Dominik - to od nas obu. Prezent od chłopaków był chyba najdziwniejszy. Po kształcie nie trudno było zgadnąć ze to piłka owinięta w seledowy papier - Wiemy jak bardzo lubisz grać więc to chyba ci się przyda:
- Jasne dziękuje za prezenty a teraz ubierzmy się i chodźmy na śniadanie.
Po 15 minutach wszyscy w świetnych humorach jedli śniadanie. Brakowało tylko Marcina.
A co on robił gdy reszta zajadała się śniadaniem? A więc on kończył poprawki sali w której miała być impreza urodzinowa Rony. Całość on zorganizował przy drobnej pomocy reszty. Wiedział ze od dzisiejszego wieczoru duzo zalezy. Ale czy będzie tak jak planował?
Na stołówce nagle rozległ się krzyk:
- Gdzie ten rudzielec?! - od samego progu krzyczał Gandia
- O kogo panu chodzi? - spytała Rona
- O ciebie,a więc rudzielcu w dniu twego narodzenia gdy piekł wygnało ze swojej siedziby samego diabła w twoim ciele chcę ci zyczyć abyś zmieniła kolor włosów, była mniej pyskata, nie odwiedzała swoich kolegów w psychiatryku bo to ci nie słuzy i abyś zmądrzała trochę, po co ja to mówię ty i tak będziesz taka jak teraz i nic tego nie zmieni więc zostań taka jaką jesteś. Mozesz jedynie zmienić ten kolor włosów. - powiedział Gandia przytulając Ronę.
- Dziękuje, a koloru nie zmienie a co do moich kolegów to kiedyś pana z nimi poznam na pewno zmieni pan o nich zdanie.
- Rona chodź musimy juz iść. - powiedziała Karo.
Wybiła godzina 18-ta a Rona od porannego incydentu nie widziała Marcina. Martwiła się o niego ale nie chciała tego przyznać. Miała mu dziś coś waznego powiedzieć. Od jego reakcji zalezało całe jej dalsze zycie. Po chwili do jej pokoju wpadła Ola ubrana w czerwoną, obicisłą sukienkę na ramiączka i wysokie koturny:
Chwilę po niej w pokoju znalazła się Karo ubrana w czarną sukienkę i rózowe szpilki:
- A ty nie gotowa? - spytała Ola spoglądając na siedzącą na kanapie Ronę ubraną w T-shirt i wytarte spodenki - za chwilę wychodzimy do klubu a ty w rozsypce? Chodź ciocia Olcia ci pomoze.
Siłą wpakowała ją pod prysznic a potem umalowała i kazała się jej ubrać w niebieską sukienkę i ciemne koturny. Efekt był powalający:
Po 20 minutach jazdy dotarli z chłopakami po klub. Było w nim ciemno, reszta ekipy się gdzieś ulotniła a ona została sama na środku ulicy. Po chwili na drodze prowadzącej do klubu zapaliły się małe światełka ,, Co mam do stracenia?'' - spyała siebie w myślach Weronika i poszła oświetloną drogą. w środku czekał na nią...
Jest! Przepraszam ze dopiero dziś ale niemiecki wreszcie zaliczyłam i jestem szczęśliwa. Rozdział pisany w 2 godziny mi się wydaje taki sobie ale nie mi to oceniać. W sobotę moźe kolejny, bo jutro biologia a w piątek jade się obciąć. Włosy urosły mi do pasa prawie więc ścinam je do ramion. Tyle włosów się zmarnuje no ale cóz. :) Do kolejnego!
piątek, 16 stycznia 2015
6.Przeszłość
- Co ty tu robisz? - spytała spytała Rona podchodząc do lezącego na niebieskim ręczniku w ciemnych kąpielówkach.
- Lezę - odpowiedział beszczelnie Jarek nawet na nią nie spoglądając.
- Do cholery patrz na mnie jak do ciebie mówię! - krzyknęła dziewczyna.
- Mówiłem ci już ze jesteś słodka jak się złościsz? - odpowiedział z uśmiechem na twarzy stając na przeciwko Weroniki - Wow, zmieniłaś się kiedyś byłaś szarą myszką a teraz to lalunia z ciebie. Chwila chyba mam tu coś. Jaka ty byłaś wtedy zamknięta w sobie ale charakter to miałaś wybuchowy trzeba było to tylko z ciebie wyciągnąć i jak widać udało mi się to. To zdjęcie dostałem od ciebie jak... - nie skończył, bo Rona mu przewała wyrywając zdjęcie z rąk blondyna.
- Ukradłeś mi je jak mnie porwałeś i musiałam być dziwką. Razem ze swoim ojcem zrobiliście ze mnie i z Moniki tanie szmaty.
- Jej się to spodobało i nadal w tym siedzi. Ty jakbyś chciała to mogłabyś wrócić.
- Nigdy więcej tam nie wrócę!! Mówiłeś ze mnie kochasz a tak na prawdę chciałeś mnie wykorzystać!! Nienawidzę cie!!! - krzyczała Rona.
Kilka metrów dalej Karo właśnie wychodziła z wody i usłyszała jak Rona krzyczy na jakiegoś chłopaka. Gdy poszła kawałek dalej zobaczyła starego znajomego - Darka. Postanowiła do nich podejść. Po chwili stała juz koło swojej przyjaciółki:
- Darek? - spytała Karolina
- O moja droga Karolińcia, skąd ty tu się wzięłaś?
- Przyleciałam z kosmitami. Fajnie było u nich w ufo ale nie mogli mnie juz znieść i wysadzili po drodze. A tak w ogóle skąd wy się znacie?
- A skąd ty go znasz? - spytała zdziwiona Rona.
- Wsadziłam tego łajdaka na rok do więźenia a wy skąd się znacie?
- Stare dzeje.
- Ty tez się zmieniłaś Karolino, pamiętam jak się poznaliśmy byłaś wtedy taką skromną dziewczynką a teraz prawdziwa sex bomba z ciebie, chwilka twoje zdjęcie tez gdzieś tu mam. O jest!
- Nigdy więcej nie wchodź mi w drogę zboczeńcu! - krzyknęła Karo wyrywając swoje zdjęcie z rąk Darka.
- Chwila moment jak ty go nazwałaś? Darek? Przeciez to Jarek!
- Mi mówił ze ma na imię Darek, jak ty się w końcu nazywasz? - zwróciła się do chłopaka
- Jennifer Lopez tylko dawno nie byłem na depilacji.
- Chodźmy z tąd Rona nie ma co się zadawać ze zwierzętami.
- Masz racje Karolina jeszcze zarazi nas wścieklizną. - odpowiedziała Weronika biorąc pod rękę Karolinę i udając się w stronę dyrektora - My idziemy do hotelu, bo się źle czemy hitlerze to zaczy panie dyrektorze -
zasalutowała Rona Gandii i juz po chwili razem z Karoliną były w pokoju - poczekaj chwilkę skoczę do swojej torby po ciuchy, przebiorę się i wyjaśnimy sobie wszystko, ok?
- Ok.
Po 15 minutach nad ubraną w jasne dresy Karoliną stała Rona ubrana w czerwoną bluzkę na ramiączka i jeansową spódniczkę:
- Więc co ci zrobił ten łajdak? - zaczęła Rona
- Gdy miałam 15 lat poznałam go. Na początku był dla mnie miły, szarmancki, kochający po prostu ideał. Ale po kilku miesiącach zaczął się do mnie za mocno zblizać chodzi mi o to ze on chciał mnie przelecieć. Ja nie chciałam no to on się wtedy wściekł i próbował siłą to znaczy chciał mnie zgwałcić. Pamiętam jakby to było dziś: poszliśmy do jego domu i on wtedy zaczął mnie obmacywać, chciałam aby przestał ale jego to tylko nakręcało. gdy byłam w samej bieliźnie dosięgłam wazonu który stał niedaleko i uderzyłam go mocno w głowę. Potem zadzwoniłam po policję i zgłosiłam próbę gwałtu i wsadzili go na rok do więzienia.
- U mnie na początku było podobnie słodkie słówka, wyznania miłości prezenty. Az któregoś dnia ktoś
zapukał do moich drzwi, byli to dwaj męzczyźni w kominiarkach, którzy mnie porwali i wywieźli do jakiejś rudery w lesie i wtedy powiedzieli ze albo będę dziwką albo mnie zabiją. Wybrałam to pierwsze. Jarek
z Bernardem załatwiali mi klientów i pilnowali mnie abym nie uciekła. Udało mi się to w moje 18-te urodziny. Całe 2 lata byłam pod jego kloszem, jak ptak zamknięta w klatce i wykorzystywana przy kazdej okazji. Była tez Monika, byłyśmy przyjaciółkami w szkole, okazało się potem ze dała się namówić Jarkowi do bycia dziwką. Popatrz, tak wyglądałyśmy przed spotkaniem Jarka - powiedziała Rona sięgając do torby po album:
- A tak w trakcie ,,pracy'' u Jarka:
- Podobno ona nadal w tym siedzi ale ja postanowiłam się zmienić.
- Wow, wykorzystał nas obie jakim trzeba być chamem zeby coś takiego robić.
W tym samym czasie na plazy:
- Pomozecie mi w tej niespodziance dla Rony na jej urodziny? - spytał Marcin
- Ok, a jaki jest plan? - spytała Ola
- A więc....
Jest wyjaśnione wszystko jak obiecałam wyszedł średnio i miła być wczoraj ale postanowiłam was przetrzymać w niepewności. Ah ta zła ja ale no cóz jest a kolejny moze jutro albo w niedziele. Besos
- Lezę - odpowiedział beszczelnie Jarek nawet na nią nie spoglądając.
- Do cholery patrz na mnie jak do ciebie mówię! - krzyknęła dziewczyna.
- Mówiłem ci już ze jesteś słodka jak się złościsz? - odpowiedział z uśmiechem na twarzy stając na przeciwko Weroniki - Wow, zmieniłaś się kiedyś byłaś szarą myszką a teraz to lalunia z ciebie. Chwila chyba mam tu coś. Jaka ty byłaś wtedy zamknięta w sobie ale charakter to miałaś wybuchowy trzeba było to tylko z ciebie wyciągnąć i jak widać udało mi się to. To zdjęcie dostałem od ciebie jak... - nie skończył, bo Rona mu przewała wyrywając zdjęcie z rąk blondyna.
- Ukradłeś mi je jak mnie porwałeś i musiałam być dziwką. Razem ze swoim ojcem zrobiliście ze mnie i z Moniki tanie szmaty.
- Jej się to spodobało i nadal w tym siedzi. Ty jakbyś chciała to mogłabyś wrócić.
- Nigdy więcej tam nie wrócę!! Mówiłeś ze mnie kochasz a tak na prawdę chciałeś mnie wykorzystać!! Nienawidzę cie!!! - krzyczała Rona.
Kilka metrów dalej Karo właśnie wychodziła z wody i usłyszała jak Rona krzyczy na jakiegoś chłopaka. Gdy poszła kawałek dalej zobaczyła starego znajomego - Darka. Postanowiła do nich podejść. Po chwili stała juz koło swojej przyjaciółki:
- Darek? - spytała Karolina
- O moja droga Karolińcia, skąd ty tu się wzięłaś?
- Przyleciałam z kosmitami. Fajnie było u nich w ufo ale nie mogli mnie juz znieść i wysadzili po drodze. A tak w ogóle skąd wy się znacie?
- A skąd ty go znasz? - spytała zdziwiona Rona.
- Wsadziłam tego łajdaka na rok do więźenia a wy skąd się znacie?
- Stare dzeje.
- Ty tez się zmieniłaś Karolino, pamiętam jak się poznaliśmy byłaś wtedy taką skromną dziewczynką a teraz prawdziwa sex bomba z ciebie, chwilka twoje zdjęcie tez gdzieś tu mam. O jest!
- Nigdy więcej nie wchodź mi w drogę zboczeńcu! - krzyknęła Karo wyrywając swoje zdjęcie z rąk Darka.
- Chwila moment jak ty go nazwałaś? Darek? Przeciez to Jarek!
- Mi mówił ze ma na imię Darek, jak ty się w końcu nazywasz? - zwróciła się do chłopaka
- Jennifer Lopez tylko dawno nie byłem na depilacji.
- Chodźmy z tąd Rona nie ma co się zadawać ze zwierzętami.
- Masz racje Karolina jeszcze zarazi nas wścieklizną. - odpowiedziała Weronika biorąc pod rękę Karolinę i udając się w stronę dyrektora - My idziemy do hotelu, bo się źle czemy hitlerze to zaczy panie dyrektorze -
zasalutowała Rona Gandii i juz po chwili razem z Karoliną były w pokoju - poczekaj chwilkę skoczę do swojej torby po ciuchy, przebiorę się i wyjaśnimy sobie wszystko, ok?
- Ok.
Po 15 minutach nad ubraną w jasne dresy Karoliną stała Rona ubrana w czerwoną bluzkę na ramiączka i jeansową spódniczkę:
- Więc co ci zrobił ten łajdak? - zaczęła Rona
- Gdy miałam 15 lat poznałam go. Na początku był dla mnie miły, szarmancki, kochający po prostu ideał. Ale po kilku miesiącach zaczął się do mnie za mocno zblizać chodzi mi o to ze on chciał mnie przelecieć. Ja nie chciałam no to on się wtedy wściekł i próbował siłą to znaczy chciał mnie zgwałcić. Pamiętam jakby to było dziś: poszliśmy do jego domu i on wtedy zaczął mnie obmacywać, chciałam aby przestał ale jego to tylko nakręcało. gdy byłam w samej bieliźnie dosięgłam wazonu który stał niedaleko i uderzyłam go mocno w głowę. Potem zadzwoniłam po policję i zgłosiłam próbę gwałtu i wsadzili go na rok do więzienia.
- U mnie na początku było podobnie słodkie słówka, wyznania miłości prezenty. Az któregoś dnia ktoś
zapukał do moich drzwi, byli to dwaj męzczyźni w kominiarkach, którzy mnie porwali i wywieźli do jakiejś rudery w lesie i wtedy powiedzieli ze albo będę dziwką albo mnie zabiją. Wybrałam to pierwsze. Jarek
z Bernardem załatwiali mi klientów i pilnowali mnie abym nie uciekła. Udało mi się to w moje 18-te urodziny. Całe 2 lata byłam pod jego kloszem, jak ptak zamknięta w klatce i wykorzystywana przy kazdej okazji. Była tez Monika, byłyśmy przyjaciółkami w szkole, okazało się potem ze dała się namówić Jarkowi do bycia dziwką. Popatrz, tak wyglądałyśmy przed spotkaniem Jarka - powiedziała Rona sięgając do torby po album:
- A tak w trakcie ,,pracy'' u Jarka:
- Wow, wykorzystał nas obie jakim trzeba być chamem zeby coś takiego robić.
W tym samym czasie na plazy:
- Pomozecie mi w tej niespodziance dla Rony na jej urodziny? - spytał Marcin
- Ok, a jaki jest plan? - spytała Ola
- A więc....
Jest wyjaśnione wszystko jak obiecałam wyszedł średnio i miła być wczoraj ale postanowiłam was przetrzymać w niepewności. Ah ta zła ja ale no cóz jest a kolejny moze jutro albo w niedziele. Besos
czwartek, 8 stycznia 2015
5.A co ty z policji?!
W poprzedniej części:
Gdy zjedli śniadanie pojechali po drodze do sklepu i wybrali kostium kąpielowy dla Rony. Ona tylko stała i zdała się na gust Marcina, który wybrał jej strój kąpielowy:
- Przymierz ten - powiedział podając jej jeden z wybranych przez niego strojów.
- Ok - Rona posłusznie udała się do przymierzalni.
Po chwili poczuła jak czyjeś dłonie oplatają jej talię. Miała wtedy tylko na sobie bieliznę. Jako pierwszy przyszedł jej na myśl Marcin, więc ze śmiechem powiedziała:
- Sama się umiem przebrać Marcinku.
- W to nie wątpię ale ja to nie Marcin - na te słowa Weronika zesztywniała, powoli się obróciła i zobaczyła kogoś kogo najmniej się spodziewała. Przeszłość powróciła, ale czy Rona jest przygotowana na tą bitwę od której będzie tyle zalezeć?
- Co ty tu do jasnej cholery robisz? - spytała patrząc w ciemne oczy, które po mimo upływu tylu lat mają w sobie ten sam błysk.
- Myślałem ze o mnie zapomniałaś, dlatego postanowiłem cię odwiedzić - uśmiechnął się starszy męzczyzna z widocznymi siwymi włosami na głowie, ubrany był w garnitur a jego perfidny uśmiech na twarzy nie znikał nawet na chwilę.
- zabieraj te łapy ode mnie, teraz nie chce pamiętać o tym co było tylko zyć dalej ale ty mi nie pomagasz pojawiając się tu.
- Myślałem ze się ucieszysz a pamięsz jak... - nie dokończył, bo zasłona się odsłoniła a ich oczom ukazał się Marcin. Chłopak na widok pół nagiej wyrywającej się Rony z rąk jakiegoś starego typa krew się w nim zagotowała. Juz po chwili stary facet lezał w drugim końcu przymiezalni a brunet pomagał się ubrać Weronice i wyszli ze sklepu po czym ruszyli do hotelu. W czasie całej drogii samochadem Marcina dręczyło jedno pytanie :
- Kim był ten facet? - spytał dziewczynę
- Stary znajomy ale to juz koniec. Nie zobaczę go juz.
- A czego chciał?
- Nie wiem.
- A co was łączyło?
- Nic.
- Jak się poznaliście?
- A co ty z policji, ze mnie tak pytasz?
- Chęc wiedzieć po prostu.
- Lepiej zaparkuj i chodź. O rany przez niego zapomniałam stroju kupić.
- Ale ja to zrobiłem jak się przebierałaś.
- To ja polece się przebrać i za chwilkę wracam.
- A moze ci pomogę, bo znów moźe cię ktoś napastować.
- Dam sobie radę.
Po chwili Rona stała juz przed lustrem w stroju od Marcina : ,, Nawet fajny ten kostium wybrał, ale boję sie bo teraz Bernard mi nie odpuści. On nigdy nie odpuszcza tym którzy kiedyś byli jego ofiarami. W co ja się wpakowałam i głupia myślałam ze mam to juź za sobą. Jaka ja byłam głupia. I co teraz będzie? Sama nie wiem, ukrywać się? Wszędzie mnie znajdzie. Samobójstwo? Nie za bardzo kocham zycie. Wiem Weroniko jesteś genialna zrobię..'' - na tym skończyła swoje rozmyślania, bo do przymiezalni drugi raz tego dnia wpadł Marcin:
- Ładnie ci w tym. - spostrzegł po chwili oglądania ciała Weroniki
- Nie ciesz się tak i chodź juź bo na nas czekają. - skitowała dziewczyna.
- Panie przodem. - przepuścił ją, aby szła pierwsza na co ona popatrzyła na niego z politowaniem i poszła kręcąc poniętnie biodrami. W chłopaku az krew zawrzała, no ale cóz się dziwić Rona wyglądała sexownie w tym stroju kąpielowym:
Po paru godzinach spędzonych na plazy w świetnym towarzystwie reszty ekipy Rona zobaczyła ze pod parasolem, kilka metrów od niej lezy jej były chłopak - Jarek - syn Bernarda, który ją.......
Miał być wcześniej ale niemiecki musiałam zaliczyć i tak wyszło ze mi się przedłuzyło. Obiecuję ze kolejny będzie dłuzszy, lepszy i więcej wyjaśni.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





.jpg)







